Współcześnie funkcjonuje sporo nieprawdziwych opinii potocznych z jakimi musimy uporać się podczas rozmów w poradni. Część z nich wynika ze zwykłej niewiedzy, wiele jest powielanych w czasopismach kobiecych, niektóre z nich, co najgorsze, znaleźć można nawet w podręcznikach ginekologii...
Informacja, że dwoje ludzi nawzajem udziela sobie sakramentu jest dla wielu narzeczonych odkryciem mobilizującym do większej odpowiedzialności.
Również wskazanie, że sakrament trwa przez całe życie małżeńskie, że to właśnie małżonkowie mają być znakiem Obecności i Łaski Bożej dla siebie nawzajem i dla innych, otwiera zupełnie nową płaszczyznę postrzegania własnej odpowiedzialności i godności.
Bardzo często takie zdanie kończy się w sposób niekorespondujący wręcz w najmniejszym stopniu z nauczaniem Kościoła katolickiego.
Mit wyrasta z tłumaczeń tekstów nie tylko z innej sfery językowej, ale kulturowej, szczególnie dotyczy to tekstów amerykańskich, gdzie mentalność od początków USA, do połowy XX wieku była budowana na moralności purytańskiej. Jest to spadkobierstwo epoki wiktoriańskiej kształtowanej w Kościele anglikańskim. Stąd bezkrytycznie przeniesione w tłumaczeniu słowo church nie dotyczy Kościoła katolickiego i zjawisk kultury katolickiej.
Nawet w podręcznikach ginekologii można znaleźć mit, że prawidłowy cykl trwa 28 dni. Przy takim warunku rzeczywiście owulacja nastąpi w połowie cyklu, ale regularne cykle występują współcześnie coraz rzadziej. Prawidłowy cykl jest dwufazowy – dwie fazy hormonalne zatem dwie fazy temperaturowe (druga faza trwa od 10 do 16 dni), bez krwawień śródcyklicznych.
Kalendarzyk to metoda historyczna – co do stosowania i statystyczna – co do istoty stosowania.
Mit chętnie powielany w artykułach – w czasopismach kobiecych i ulotkach reklamowych środków antykoncepcyjnych. Metody NPR opierają się na obserwacji objawów, a nie wyliczeniach statystycznych. Dołączanie „kalendarzyka” ze swoim niskim współczynnikiem skuteczności do metod naturalnych powoduje znaczne zaniżenie wskaźnika, co jest działaniem celowym propagatorów antykoncepcji. Wyprowadzany jest z tego kolejny mit:
Współczynnik skuteczności, wg danych Światowej Oragnizacji Zdrowia (WHO), wynosi dla metody Billingsa 98%, dla metody Objawowo – termicznej 99,5%. Z wszelkich środków antykoncepcyjnych jedynie pigułka hormonalna dorównuje skutecznością, przy czym pamiętać należy, że w dużej mierze jest to działanie wczesnoporonne.
Krążą, chętnie rozpowszechniane mity o zawodności metod, ale wszelkie analizy zawodności wykazują, że zawodzi człowiek – nie metoda.
Badania dr Teresy Kramarek wskazują na 2 – 3 niezamierzone poczęcia na 100 „lat kobiecych” czyli 1200 cykli i dotyczą okresu niepłodności względnej – przedowulacyjnej. W okresie niepłodności bezwzględnej, po prawidłowym oznaczeniu owulacji nie stwierdzono ani jednego przypadku nieplanowanego poczęcia.
Są to błędy w stosowaniu metody, niezastosowanie prawidłowych reguł metody, niepełne obserwacje itp. Wiele też zależy od nauczyciela NPR – rzetelności, posiadania i przekazania odpowiedniej wiedzy. Nie mniej problem może dotyczyć stosowania lub przekazu metody, ale nie samej metody.
Mit wyrastający ze stosowania metody kalendarzykowej i fałszywego poglądu o prawidłowej długości cyklu. Zaznaczyć należy, że to właśnie metody NPR jedynie są w stanie rozgraniczyć czas płodny i niepłodny, ponieważ bazują na obserwacji bezpośrednich objawów aktywności hormonalnej.
Mit powielany w czasopismach kobiecych. Prowadzi do postawy „tak właściwie to nie wiadomo jak to jest z tą płodnością”. Na tym micie budowana jest świadomość antykoncepcyjna. Mit głosi, że w odstępie kilku dni w cyklu może dojść do kilku owulacji.
Progesteron wydzielany przez ciałko żółte po ok. 2 godzinach osiąga we krwi stężenie blokujące dojrzewanie i możliwość pęknięcia pozostałych pęcherzyków Graffa. Jedynie w przedziale tych 2 godzin może dojść do pęknięcia drugiego pęcherzyka, co stwarza szansę na poczęcie bliźniaków dwujajowych.
Twierdzenie dowodzące całkowitego niezrozumienia przebiegu i następstw zjawisk w cyklu. Są dwie możliwe sytuacje w których może takie przekonanie powstać.
Pierwsza dotyczy cyklu krótkiego, w którym nie ma czasu niepłodności przedowulacyjnej. Objaw śluzowy rozpoczyna się w ostatnich dniach miesiączki i „zasłonięty” jest objawem miesiączkowym. Właśnie z tego względu według zasad metod NPR czas występowania miesiączki jest określany jako potencjalnie płodny, ponieważ nigdy nie wiadomo jak długi będzie rozpoczynający się cykl.
Druga dotyczy zjawiska tzw. krwawienia z przesilenia. Estrogeny powodują zwiększone ukrwienie śluzówki macicy, co sprzyja jej rozwojowi. Jeżeli stężenie estrogenów będzie wysokie, w dniach bezpośrednio poprzedzających owulację może dojść do pękania naczyń krwionośnych w gwałtownie rozwijającej się śluzówce. W ten sposób w szczycie płodności mogą pojawić się w śluzie płodnym smużki krwi, a nawet może dojść do krótkiego (dzień lub dwa) krwawienia, niesłusznie utożsamianego z miesiączką.
Przy obliczeniach kalendarzykowych w cyklu, który się z jakiegoś powodu wydłuża może dojść do przekonania, że już wkrótce nastąpi miesiączka, zostaje zatem podjęte współżycie, które wypadnie... w czasie płodnym. Stosowanie prawidłowej obserwacji objawów płodności wyklucza takie sytuacje.
Wyniki badań naukowych zapoczątkowanych w 2 połowie XX w. (i trwające nadal) umożliwiły zdobycie i usystematyzowanie wiedzy o ludzkiej płodności. Metody NPR bazują na wynikach najnowszych badań naukowych. Wzrasta wiedza szczegółowa o wielu aspektach związanych z płodnością. Natomiast z przeglądu europejskich podręczników ginekologii, dokonanego na koniec XXw. przez prof. J. Rötzera wynika, że w wielu z nich prezentowany jest stan wiedzy z lat trzydziestych XX w. (z czasów publikacji badań Ogino i Knaussa)!
Nie chodzi tu wcale o fakty, bo zdanie takie można usłyszeć często w rozmowie z ludźmi młodymi, z racji stanu jeszcze panieńskiego nie uprawnionymi moralnie do podejmowania współżycia. To jedynie przekonanie wyrastające z wpojonej świadomości antykoncepcyjnej, która obiecuje nowocześnie i pewnie „załatwić sprawę ZA zainteresowanych”.
Zaznaczyć wypada, że nawet zaburzenia typowych objawów jak temperatura (np. alergia) czy trudny do rozpoznania objaw śluzowy (zbyt skąpy oznacza niepłodność, zbyt obfity zazwyczaj też, zmieniony w czasie leczenia stanów grypowych lub przeziębieniowych) nie stanowi realnej przeszkody w stosowaniu metod naturalnych. Kompetentny doradca jest w stanie pomóc w dobraniu zindywidualizowanych cech metody dla konkretnej osoby lub orzec wysokie prawdopodobieństwo niepłodności kwalifikujące do leczenia. Metod jest wiele, płodność ludzka jest ta sama, jej indywidualne różnice objęte są metodami naturalnymi. Inaczej nie zasługiwały by na nazwę „metoda”.
Drugim elementem nakłaniającym do takiej oceny przedwstępnej jest nasza ztechnicyzowana mentalność ludzi XXI wieku. Do wszystkiego mamy narzędzia i urządzenia, a dziedzina tak ważna jak planowanie rodziny ich nie wymaga!
NPR to wiedza o własnej płodności, akceptacja poznanego prawa natury pochodzącego od Stwórcy i dostosowanie swojego zachowania wg zasad przyjętej i stosowanej naturalnej metody rozpoznania płodności.
Antykoncepcja – z samej definicji to działanie przeciw poczęciu – działanie wynikające ze strachu przed samą możliwością poczęcia oraz z niezrozumienia biologicznego mechanizmu płodności. Nazywana jest eufemistycznie zapobieganiem nieplanowanym poczęciom, ale jest to „zapobieganie” o cechach totalnej negacji. Stosowanie antykoncepcji prowadzi do przesunięcia odpowiedzialności za własne działania na przedmiot przy jednoczesnym braku elementarnej wiedzy o własnej płodności.
Pojęcie PLANOWANIA (rodziny) zakłada świadome działanie, realizowane przy udziale woli i rozumu. Cechą planowania jest WYBÓR dokonywany z zachowaniem WOLNOŚCI osoby.
Nie można się również zgodzić z nazewnictwem „naturalna antykoncepcja” z powodu wewnętrznej wady logicznej, ponieważ sam termin „antykoncepcja” jest terminem sztucznym – w przyrodzie nie ma takiego zjawiska jak działanie (aktywność) skierowane przeciw poczęciu.
Kwasowe środowisko pochwy w stanie zwykłym – niepłodnym stanowi barierę immunologiczną likwidującą zagrożenia infekcyjne (bakterie, grzyby, również plemniki). W ciągu godziny najbardziej żywotne plemniki są zlikwidowane. Dopiero wydzielanie lekko zasadowego śluzu szyjkowego zapewnia warunki nie tylko do przetrwania, ale najbardziej optymalne odżywianie i aktywność plemników. Wydzielina szyjkowa jest warunkiem sine qua non poczęcia.
Mit jest o tyle szkodliwy, że podważa zasadność stosowania metody objawowej.
Mężczyźni bardzo chętnie tłumaczą brak zainteresowania tematami NPR tym, że o płodności decyduje fizjologia kobiecego organizmu – to nie ich sprawa.
Decyzje muszą być wspólne, tak jak wspólna jest odpowiedzialność małżonków za indywidualny wybór metody, jej stosowanie i konsekwencje własnych ew. omyłek. Ewangeliczne stwierdzenie odnośnie małżonków - „stają się jednym ciałem” - to nie jedynie przenośnia czy symbol.
Ostatecznie zawsze mężczyzna jest odpowiedzialny za nowe życie – jako „głowa domu”. Mąż uciekający przed odpowiedzialnością zamiast być podporą dla żony (przede wszystkim psychiczną), stawia ją w sytuacji samotnego obciążenia odpowiedzialnością za ich wspólne działania w sferze seksualnej, w ten sposób przyczyniając się do strachu przed poczęciem. Skutkiem tego może być oziębłość płciowa jego żony – niechęć do współżycia.
Szczególnie niebezpieczny mit, ponieważ skutkuje bardzo często nieplanowanymi poczęciami. Warunki karmienia zapewniające utrzymanie odpowiednio wysokiego stężenia prolaktyny zostały zdefiniowane przez Światową Organizację Zdrowia jako tzw. „metoda LAM” - Laktacyjnego Braku Miesiączki. Nie zwalnia to jednak z obserwacji objawów płodności, najlepiej począwszy od 21 dnia po porodzie, żeby po zakończeniu minimalnego czasu niepłodności poporodowej – 6 lub 12 tygodniach obserwacji i określenia na nowo podstawowego modelu niepłodności, można było podejmować decyzje w sposób pewny!
Minimalny czas niepłodności poporodowej określony jest na 6 tygodni jeżeli nie podejmuje się karmienia piersią, a na 12 tygodni przy karmieniu piersią. Przy wyłącznym karmieniu piersią czas ten może trwać ponad rok (ale nie musi). Dokarmianie sztuczne, dopajanie herbatkami czy konieczność powrotu do pracy skraca czas karmienia piersią i przyczynia się do wcześniejszego (niż kiedyś) powrotu płodności po porodzie.